lis 03 2008

8.10 Intrepid – tak zachwalany, mnie rozczarowuje

Kategoria: LinuxPiotr Surma @ 21:51

W czasie, gdy nowe Ubuntu 8.10 Intrepid Ibex miało status beta, gdziekolwiek się nie spojrzało, można było przeczytać jakie ono jest znakomite (przynajmniej porównując do 8.04), ile nowości w nim jest i to, że programiści odwalili kawał dobrej roboty. Przesiąknięty tymi opiniami, a także zapowiedzią ciekawszej domyślnej skórki (wszak Ubuntu ma być “Linux for human beings”) w niecierpliwością oczekiwałem premiery. W międzyczasie wychodziło na jaw, że stary dobry gnomowy brąz pozostanie na swoim miejscu, a także to, że na początku w repozytoriach nie znajdzie się OpenOffice 3. Co prawda jakoś mnie to nie dotknęło, wygląd zawsze można dostosować do swoich potrzeb, a OO3 i tak za jakiś miesiąc się pojawi w repo (niecierpliwi mogą już teraz pobrać). Heh, z drugiej jednak strony dodanie domyślnego, ładnego motywu mogłoby być momentem przełomowym dla Ubuntu (no bo co teraz jest oferowane typowym łindołsiarzom? Temat ten poruszył u siebie Grzglo prezentując przykładową skórkę). Ale nie o tym jest ten wpis. Zmierzam do czegoś innego.

Oczywiście te “niedociągnięcia” (?) nie ostudziły mojego gorącego oczekiwania do daty 30 października. Kiedy wspomniany dzień nadszedł, natychmiast przystąpiłem do aktualizacji Ubuntu na moim blaszaku. Z racji słabego łącza, pobieranie nowych i zaktualizowanych pakietów oraz ich instalacja zajęły 4,5 godziny :/ Kiedy wszystko dobiegło końca, czas na restart. W czasie ponownego uruchamiania, pasek ładowania systemu zatrzymywał się kilkakrotnie na dłuższy czas. Pomyślałem “normalka”, w pewnym momencie pokazała się konsola (heh, jak ktoś to ładnie ujął “Linux w najpiękniejszej swojej postaci”) zatrzymana na próbie załadowania sterownika do Bluetooth, pomyślałem “zdarza się, pewnie zaraz pokaże się środowisko graficzne”, mimo iż nie mam podłączonego nic na Bluetooth. Mijały jednak chwile, a tu nic. Nie pozostało mi nic innego jak reset. Jakież było moje zdziwienie, gdy opisana sytuacja się powtórzyła. Tym razem spróbowałem odpalić Ubuntu na starszym jajku (wybór w GRUBie). Mimo, iż proces uruchamiania systemu trwał wyraźnie dłużej niż przed aktualizacją, system się uruchomił.

Postanowiłem troszkę pogooglować. To czego się dowiedziałem, było dla mnie wręcz traumatyczne. Wszystko przez… modem ADSL, a konkretnie Thomson SpeedTouch 330. Okazuje się, że w jądrze linii 2.6.27 jest błąd, przez który owy modem jest mylony z urządzeniem Bluetooth. System w momencie startu, gdy natrafi na niego, próbuje załadować sterowniki Bluetooth, co siłą rzeczy wiąże się z wykrzaczeniem. Ponoć niektórym już w czasie aktualizacji system się wywalał. Jako tymczasowe obejście problemu radzono odłączać modem na czas startu systemu i ponownie podłączyć po uruchomieniu. Tak też zrobiłem i system się uruchomił. Niemniej jednak nie wyobrażam sobie wyciągania komputera zza biurka za każdym razem jak będę chciał skorzystać z Internetu i wykonywania różnych ekwilibrystyków z modemem. Ja wiem, zawinili tu developorzy kernela a nie Ubuntu, ale większość ludzi będzie jeździć właśnie po tych drugich. Poza tym programiści Mandrivy w swojej modyfikacji jajka podobno naprawili wspomniany błąd. I jak tu nie być złym?

Dobrze w takim razie, na razie bawię sie w odłącznie i podłącznie modemu, ale to nie jedyny problem. Otóż w czasie uruchamiania komputera, pasek postępu ładowania systemu kiedy dojdzie do około 40% zatrzymuje się w miejscu na jakieś półtorej minuty i… w zasadzie nic. Bo w tym czasie nawet dysk nie wierci – to jest taka jakby pauza, z resztą mało przeze mnie pożądana. Nie lepiej jest z wyłączaniem czy ponownym uruchamianiem. Kiedy zamykam system, co prawda pasek dochodzi do końca, ale komputer wcale nie zostawał wyłączany (ew. restartowany). Pojawiał się kursor na czarnym ekranie, który mrugał do mnie z lewego górnego rogu ekranu.

To jakoś udało się rozwiązać, bowiem juz następnego dnia w aktualizacjach proponowanych pojawiła latka na compiz (gdzieś czytałem, że to wlaśnie on stwarza sporo problemów w nowym Ubunciakiem). Faktycznie, system już się zamykał normalnie, ale uruchamianie wciąż pozostawia sporo do życzenia.

Jak widać problemów mam niewiele, ale za to bardzo dokuczliwe. Mam nadzieję, że szybko zostaną wydane aktualizacje naprawiające powyższe problemy, a tymczasem zastanawiam się, czy odpalić aktualizację Ubuntu na laptopie. Oby tylko na nim nie było aż takich problemów, bo z lapka korzystam na co dzień będąc na studiach, a z blaszaka tylko w weekendy.

Poza wspomnianymi problemami uważam nowe Ubuntu za dość udane. Najbardziej podobają mi się zakładki w Nautilusie. Naprawdę ułatwia to pracę i przede wszystkim ergonomię, nie musze mieć otwartych 10 okienek, a tylko jedno. Nie wiem tylko jak domyślnie pokazać pasek zakładek, nawet jak mam otwarte jedno okienko (tj, zakładkę). W oko wpadł mi także nowy pasek postępu. Nie jest to rzecz ewidentnie krytyczna dla systemu, ale mnogość takich pasków w 8xjdsh39w4 Linuksie sprawia, że powinien być on “przyjazny”. Swoją drogą czytałem gdzieś, że lepiej żeby pasek postępu się ruszał, bo to ponoć mniej irytuje użytkownika niż loader stojący od dłuższego czasu w miejscu w bezruchu.

Oczywiście zalet mogę wymienić więcej, ale nie o nich miał być ten wpis. Kończąc chcę zapewnić, że już na pewno niedługo pojawi się zapowiadany wpis o tym jak uruchomić kartę ZTE MF330 pod Ubuntu :)

Update W laptopie śmiga bezproblemowo. System jest nawet zauważalnie szybszy niż 8.04.8xjdsh39w4

2 Odpowiedzi do “8.10 Intrepid – tak zachwalany, mnie rozczarowuje”

  1. paweł says:

    8.10 jest tragiczne. Mam 4gb ramu a system muli i jest wyraźnie wolniejszy od poprzednika. Najbardziej wkurza mnie zamrożenie systemu na ładnych kilka sekund po zalogowaniu a przed ukazaniem się pulpitu. Po aktualizacji z 8.04 próbował mi po kliknięciu w nautiliusie otwierać nowe katalogi w …amaroku. :) Do tego osłabiający błąd, który powodował, że próba wyjęcia płyty groziła utratą palców. Już usunęli ten błąd, ale taka wpadka w oficjalnym wydaniu…? Dajcie spokój. Do tego wszystkiego nowe Ubuntu jest tradycyjnie OBLEŚNE. Czy naprawdę tak trudno zrobić domyślny jasny-nie-sraczkowato-brązowy i jeden-ŁADNY-ciemny temat? Jednak dałem jeszcze jedną szansę Ubuntu, jak 9.04 tak samo mnie rozczaruje, olewam go i szukam nowej dystrybucji… :)

  2. konrad says:

    Moim skromnymzdaniem nie jest źle. Bez problemowo mi śmiga na Athlonie XP 1200 przy 512 Mb RAM’u.A jesli chodzi o skórki to bezproblemu mozna sobie zainstalować nowe jak,np Ubuntu Studio w moim przypadku :p Oczywiście trzeba być świadomym istnienia wyszukiwarki http://www.google.pl. Wkurza mnie natomiast obsługa otoczenia sieciowego. Przydało by sie cos na kształt Netlook’a.No i oczywiście udostępnianie NTFS, troche za dużo zabawy z tym…

Pozostaw Odpowiedź